

Przyjaciółka białym snem napełniona,
pierwsze i ostatnie czuje tchnienie.
Jak spowiednik od kołyski po zgrzyt wieka,
nadziejami zabrudzony rozum szoruje.
Turlają się zbłąkane zapachy miłosne,
moje, twoje i nasze gorące spełnienia.
Rzednieje poduszka i to psie przywiązanie,
daje się potarmosić, przynosi też zdradę.
Kwili sumieniem- taka naga poniewierka,
poci się porzucona nałożnica, wala
Gdzieś tam po cudzych kątach wprost
bezwstydna czasem,
przywiera na jutro aż do zmęczonej ściany.
Spod konającej głowy często wyrywana,
Czeka, powiernica na sekretne wyznania.
Ciekawością nadęta układa marzenia.
Takie to życie od poduszki do poduszki.





